Archive for sierpień, 2006
Dobre piwo
Poznając uroki nowego miasta lokalne debeściaki zabrały mnie ‘na piwo’. Lekko zniechęcony piciem kolejnego sikacza z wodą jakie to często podawane są w knajpkach nie byłem tą wycieczką za bardzo podjarany. Ot normalny wypad na piwko. Celem naszej wędrówki był Spiż – MiniBrowar w podziemiach ratusza. Brzmi zachęcająco.
Stwierdziłem, że dam mu szansę, kosztując kolejno serwowane tam chmielowe specyfiki…
Mea culpa, myliłem się, chylę czoła – piwo miodowe (jasne) produkcji ‘na żywo’ z MiniBrowaru – Spiż – to najlepsze piwo jakie miałem ochotę pić w mym krótkim, ale jakże barwnym życiu!;)
Tak to jest reklama – gorąco zachęcam, reklamuję i zapraszam na piwną wycieczkę do Spiż
Pewnie niektórzy znawcy piwa mogą się ze mną nie zgodzić, ale tak naprawdę mam to gdzieś
Moje czysto subiektywne zdanie, wielkorotnie potwierdzone przez moich znajomych, że to po prostu dobre piwo, w zupełności wystarcza za potwierdzenie słuszności konsumpcji tego napoju.
Tylko nie polecam picie piwa w ogródku Spiżowym na powierzchni rynku – pod ziemią w samym browarze jest dużo lepsze!
—-cytat—–
Gdy w czerwcu 1992r. w podziemiach wrocławskiego Ratusza powstał Mini Browar i Restauracja „Spiż”, było to pierwsze w Polsce wydarzenie, kiedy po wiekach przerwy w eleganckich, zabytkowych wnętrzach można było pić piwo, jednocześnie obserwując jak powstaje ono ze słodu, chmielu, drożdży i wody, zgodnie z 500 letnią recepturą browarnianą.
Była to bezsporna zasługa Bogdana Spiża, browarnika, gastronoma, ekonomisty z zawodu i z zamiłowania, zwycięzcy ogólnopolskiego konkursu na menedżera roku 1990, a od 12 kwietnia 1994 – honorowego konsula Meksyku we Wrocławiu.
Obecnie produkowane jest aż 6 gatunków piwa:
Jasne Pełne,
Miodowe,
Mocne,
Pszeniczne,
Ciemne,
Karmelowe.
Piwa są niefiltrowane i niepasteryzowane, a więc bogate w witaminy grupy B, PP i sole mineralne oraz mikroelementy, a swój niepowtarzalny smak zawdzięczają doświadczonym browarnikom pracującym pod czujnym okiem Bogdana Spiża, który sam kontroluje cały proces produkcji złocistego napoju.
Od początku istnienia Mini Browaru do każdego pierwszego piwa podawany jest darmowy chleb z firmowym smalcem co jest tylko namiastką wyśmienitej kuchni, z której “Spiż” znany jest od lat, a którą doceniają goście z całego Świata. Bogate menu przygotowywane z najwyższą starannością z najświeższych produktów przez najlepszych kucharzy są prawdziwym rajem nawet dla tych najbardziej wysmakowanych podniebień, a w połączeniu z pysznem Spiżowym Piwem tworzą niezapomnianą kompozycję.
http://www.spiz.pl/wro/index.php
—-cytat—–
1 comment czwartek, sierpień 31, 2006
Wersjonowanie rekordów
Tworząc jakikolwiek konkretny system oparty na bazie danych, chcielibyśmy móc podejrzeć historię zmian w tejże bazie. Co jaki użyszkodnik pospuł i dlaczego to było w bazie a nagle nie ma. Tak nakazuje rozsądek i odrobina logiki
Oczywiście nie piszę tutaj o backup’ach bazy bo to ‘powinno’ być oczywiste
Ostatnio spotkałem się właśnie z takową kwestią. Po przegooglaniu połowy sieci i nałożeniu na otrzymane wyniki specyfiki projektu wybrałem 2 typy rozwiązań – po stronie bazy danych oraz po stronie zewnętrznego ‘frameworka’ – tu Hibernate’a.
- Po stronie bazy dnaych:
- Do każdej kluczowej tabeli ( = każdej tabeli
) tworzymy sobie siostrzaną tabelę history_NAZWASTAREJTABELI - tworzymy triggery wierszowe (per row) ‘czułe’ na update i insert oraz delete (zależne od danego systemu)
- tworzymy funkcje składujące niestety oddzielnie dla każdej tabeli
- i no wszytko
- Do każdej kluczowej tabeli ( = każdej tabeli
- Po stronie jvm/frameworków:
- Generalnie ja rozważałem korzystanie z tzw. Interceptors Hibernate’a (http://www.hibernate.org/318.html oraz http://www.hibernate.org/195.html)
Ze względów wydajnościowych rzecz jasna lepsza jest metoda bazodanowa, ale…
Właśnie ale wiąże się z automatyką wdrożenia czegoś takiego – jak ma się mapowanie obiektowo-relacyjne z użyciem Hibernat’a a same hbm’y Hibernatowe są automagicznie generowanie ze znaczników w klasach użwając XDocleta to ręczne odpalanie SQL’a wydaje się prostackie i prymitywne. ![]()
Kolejną kwestią jest sposób generowania fukcji triggerowych – ręcznie dla każdej tabeli? Jakimś skryptem perlowym czy może lepiej naskrobać jakąś jedną dla wszystkich tabel, super zunifikowaną i dynamiczną funkcję korzystającą z funkcji record_out postgresa?
Kilka linków hibernatowych:
http://blog.hibernate.org/cgi-bin/blosxom.cgi/2004/06/19#historytriggers
http://forum.hibernate.org/viewtopic.php?t=932065
http://www.hibernate.org/318.html
http://www.hibernate.org/195.html
http://www.hibernate.org/hib_docs/v3/reference/en/html/events.html
oraz linki triggerowo-postgresowe:
http://www.postgresql.org
to tyle.
Add comment wtorek, sierpień 29, 2006
Po drugiej stronie lustra – szkolenie EJB
No i stało się – pierwszy raz stałem po drugiej stronie lustra
Zawsze pełniłem rolę ucznia, tępo wpatrującego się w tablicę, a dziś odbyłem swoje pierwsze szkolenie jako potencjalnie bystry (
) nauczyciel. Grupa około 20 osób, temat: komponenty EJB.
Tłumaczyłem na komponentach EJB 2.1 bo takowych aktualnie ja i słuchacze używamy, chociaż trochę głupio tak nic nie mówić o EJB 3.0. Przecież zmiany były znaczące.
Cięzkie komponenty encyjne przeszły korzystną transformację dzięki twórcy Hibernate’a, którego zaprzątnięto do EJB 3.0. Generalnie podpatrzyli Springa i Hibernat’a – logiczny kierunek
Wnioski z drugiej strony są następujące:
- nie lubię tłumaczyć
- nie mam cierpliwości
- nie jest to takie straszne
- chociaż przez chwilę czujesz się względnie kumaty
- szybko boli szczęka i czasami zasycha w ustach
- trzeba sobie przygotować laserowy wskaźnik
- przeszkadza jak ktoś rozmawia – ale jak prezentacja jest nudna to można mieć tylko do siebie pretensję
Reasumując – jak muszę to przeprowadzę szkolenie, a jak nie to nie będę płakał.
środa, sierpień 23, 2006
Ciotowate namiastki kierowców – wolne wnioski.
Kurde, stałem się chyba mniej odporny na debilizm na drodze
Jadąc w ostani weekend przez Kraków od Nowej Huty w kierunku Balic i A4 po zakorkowaniej Lublańskiej byłem świadkiem wielu debilnych zachowań. Ale jeden kretyn wygrał lokalne mistrzostwa w totalnym braku kory mózgowej.
Jechał sobie cwaniak na krakowskich blachach lewym pasem, ja – jako pasażer
– kulturalnie środkowym. A że najbliższe skrzyżowanie było remontowanie to pomarańczowe żuczki zamknęli lewy pas wspomnianej jezdni. A ten inteligent jak po sznurku lewym pasem do barierek zamykających pas a później po kątem 45 stopni cielak skręcił w prawo prosto na środkowy pas. Zatrzymaliśmy się jakiś centymetr przed prawymi-przednimi drzwiami tegoż cwaniaka.
Cwaniak jak to rasowy lokalny debeściak szybko ukrył strach i chamsko wbił się przede mnie na środkowy pas.
Moja reakcja polegała na głośnym krzyknięciu potocznie obraźliwego słowa oznaczającego ciężko pracującą-ciałem kobietę i wysunięciem do przedniej szyby “fakosa”. Czynność tą powtórzyłem kilkukrotnie
Moja kierowca/kierownica poszła moim śladem i też kilkukrotnie powtórzyła zestaw: “nazwa pracującej ciałem kobiety + wysunięty palec”.;)
Następną planowaną przeze mnie w umyśle czynnością, było opuszczenie pojazdu i defekacja przez okno wspomnianego cwaniaka…
Jednak chyba groźnie wyglądaliśmy bo cwaniak lekko skruszał i kilkukrotnie przeprosił.
No normalnie się oburzyłem
Pomijam fakt zajmowania np. lewego skrajnego pasa w korku jak za 200 m dany typ skręca np. w prawo – to jest tylko wkurzające – ale wspomniany delikwent zachował się poprostu niebezpiecznie.
Chyba często wraca do domu w sposób czysto instynktowny – kij w torowisko tramwajowe i nocne piesze jechane zgodnie z rozkładem. ![]()
to by było na tyle.
2 comments poniedziałek, sierpień 21, 2006
Trafna pointa ;)
Kilkanaście dni temu na pl.soc.prawo rozgorzała dyskusja na temat możliwości ukarania palaczy (oczywiście nie pracowników kotłowni czy lokomotyw nieelektrycznych), którzy smrodzą na przystankach tramwajowych (vide niedawne zarządzenie Radnych Miasta Gdańska). Jeden z tych “inaczej_pojmujących_świat” na ataki ze strony niepalących rzucił ironiczną odpowiedź, że nie możemy tak patrzeć, bo przecież samochody też smrodzą. Poza tym generują też hałas itp. itd. i “Wszyscy oni dokonują targnięcia się na Twoje zdrowie i życie.” No więc co taki obrońca własnego zdrowia robi na takim przystanku, gdzie zagrożenie płynie właśnie ze strony samochodów a nie jakiś tam palaczy dmuchających wspomnianemu rozmówcy w twarz.
Generalnie trzeba przyznać rację co do trafionej wersji ironii (pomijając debilną treść), ale…
Ludzik promujący zdrowie okazał się mistrzem ciętej riposty ver 1.02 z odrobiną weny twórczej i zamiast klasycznego “spierdalaj”
napisał:”Jedzmy gowno, miliony much nie moga sie mylic?”
Jak dla mnie ‘knock out’ i pełen szacunek! Od takich trzeba się uczyć
Add comment niedziela, sierpień 6, 2006
